Zanurz się w świat profesjonalnej wizualizacji architektonicznej, ucząc się tworzyć realistyczne wnętrza od podstaw. Poprowadzę Cię krok po kroku przez proces modelowania, teksturowania i renderowania, wykorzystując najnowsze techniki i narzędzia dostępne w 3ds Max. Nauczysz się również, jak optymalizować swoją pracę, aby osiągnąć profesjonalne efekty w krótszym czasie. Chcesz poprawić jakość swoich wizualizacji, ale nie wiesz jak? W tym kursie pokażę Ci jakie rzeczy mają wpływ na to, czy Twoje wizualizacje wyglądają przeciętnie, czy profesjonalnie. Składa się na to wiele drobnych rzeczy, o których musimy pamiętać by uzyskać zadowalający efekt.
Od Podstaw do Perfekcji: Proces Tworzenia Realistycznych Scen
Podczas kursu będziemy pracować nad trzema unikalnymi projektami: minimalistyczną łazienką, nowoczesnym wnętrzem oraz rustykalnym domem. Każdy z nich został starannie przygotowany, aby pokazać różnorodność stylów i technik w wizualizacji architektonicznej. Dzięki praktycznej pracy nad tymi projektami zdobędziesz doświadczenie w różnych typach przestrzeni i elementów wyposażenia. Nauczysz się dostosowywać techniki do specyfiki każdego projektu, co pozwoli Ci eksperymentować i rozwijać własne pomysły.

Kluczowa Rola Światła w Fotorealizmie
Światło odgrywa kluczową rolę w tworzeniu realistycznych wizualizacji, dlatego poświęcamy mu szczególną uwagę. Poznasz różne rodzaje oświetlenia dostępne w Corona Renderer, w tym naturalne światło słoneczne, sztuczne źródła światła oraz profile IES. Nauczysz się tworzyć nastrojowe sceny o różnych porach dnia i w różnych warunkach pogodowych, manipulując intensywnością i kolorem światła. Dzięki narzędziu LightMix zyskasz możliwość dynamicznej kontroli oświetlenia w czasie rzeczywistym, co pozwoli Ci eksperymentować bez konieczności ponownego renderowania sceny. Tworzenie wielu wariantów oświetleniowych na podstawie jednej wizualizacji nie będzie stanowić dla Ciebie żadnego problemu i pozwoli zaoszczędzić dużo czasu.

Sztuka Tworzenia Realistycznych Materiałów i Tekstur
Realistyczne materiały i tekstury są niezbędne do tworzenia przekonujących wizualizacji. W kursie dowiesz się, jak tworzyć własne materiały oraz jak efektywnie wykorzystywać gotowe tekstury. Opanujesz również efekty specjalne, takie jak Displacement, NormalMap czy Refraction, które dodadzą głębi i realizmu Twoim scenom.

Postprodukcja i Optymalizacja Renderów
Końcowy etap tworzenia wizualizacji jest równie ważny jak sam proces modelowania czy oświetlenia. W kursie nauczysz się, jak przygotować sceny do finalnego renderowania, aby uzyskać najwyższą jakość obrazu. Poznasz narzędzia do postprodukcji dostępne bezpośrednio w Coronie w Virtual Frame Buffer (VFB) oraz w programie Affinity, które pozwolą Ci poprawić kolory, kontrast i inne parametry obrazu. Dowiesz się, jak użyć Denoisera i innych technik optymalizacji, aby skrócić czas renderowania bez utraty jakości.

Przyszłość Wizualizacji: Sztuczna Inteligencja w Akcji
Nowoczesne technologie, takie jak sztuczna inteligencja, otwierają przed nami zupełnie nowe możliwości w dziedzinie wizualizacji. W kursie pokażę Ci, jak wykorzystać narzędzia AI do ulepszania i modyfikowania Twoich wizualizacji. Nauczysz się także, jak wykorzystać sztuczną inteligencję do tworzenia animacji na podstawie statycznych obrazów, co pozwoli Ci dodać dynamiki i atrakcyjności Twoim projektom. Zobaczysz, jak AI może przyspieszyć Twoją pracę, automatyzując pewne procesy i dając Ci więcej czasu na kreatywność.
Webinar - AI w branży projektowej i architektonicznej - Poznaj najnowsze narzędzia
Ewolucja Formy: Od Kinematografii do Interaktywnych Projekcji
Chłonąc różne wytwory ludzkiej kultury, można dojść do wniosku, że najbardziej istotne pytania, na które musi odpowiedzieć sobie każdy człowiek, pozostają takie same praktycznie od czasów starożytności. Na przestrzeni dziejów tematy fabuły wiekopomnych dzieł coraz mniej się różnią, opisane ludzkie zachowania i postawy pozostają niezmienne, tak jak niezmienna jest natura ludzka. To, co natomiast zmienia się w obrębie czasu w tych wytworach kultury to ich forma, która oddziałuje coraz szybciej i mocniej na zmysły, wywołuje coraz głębsze i mocniejsze emocje, jest coraz bardziej poruszająca. W obecnym świecie jesteśmy cały czas odbiorcami jakichś przekazów, praktycznie nie ma chwili, żebyśmy byli od nich wolni, więc siłą rzeczy musimy dokonywać jakiegoś rodzaju selekcji. Często jest to proces nieświadomy. Forma jest coraz doskonalsza, jednak w opozycji do niej coraz bardziej tłumiona jest ludzka percepcja. Proces ten ciągle się toczy, jesteśmy jego naocznymi świadkami. Aby udowodnić tę tezę, nie trzeba się zbytnio starać - wystarczy pokazać dzisiejszemu odbiorcy „Wjazd pociągu na stację w Ciotat” i obserwować jego reakcje. Diametralnie różniłaby się ona od tej najsłynniejszej, z paryskiej Grand Café. Nikt nie wybiegnie z kina z krzykiem, niewielka część wzruszy ramionami, większość przejdzie obojętnie, paru koneserów ewentualnie wpadnie w nostalgię. Jednak tak jak wszystkie inne muzy, również ta dziesiąta nie pozostaje obojętna na rozwój formalny. Perfekcjonizm realizacyjny jest bardzo daleko posunięty, zapierający dech w piersiach, aż do momentu, w którym oglądając kolejny kinowy majstersztyk, świadomy widz z czasem zada sobie pytanie: „Czy to nie jest już kres możliwości?” Co można zrobić poza jeszcze doskonalszym montażem, jeszcze piękniejszymi zdjęciami, jeszcze bardziej zapierającymi dech w piersiach efektami? Co będzie następnym punktem zwrotnym? Nie twierdzę jednak, iż następuje kres możliwości, wręcz przeciwnie - uważam, że swoista rewolucja dopiero nadejdzie. W dobie przesytu informacji, kiedy coraz trudniej kogokolwiek zaskoczyć, bo przecież wszystkie historie zostały już opowiedziane, żeby trafić do odbiorcy trzeba go „bić po oczach” coraz mocniej i mocniej. Jednak zamiast stosować „taktykę szoku”, możliwa jest inna droga. Zamiast po oczach, można uderzyć w „oczy” i „uszy” jednocześnie, można pozwolić mu na „dotyk”, poczuć „zapach” czy nawet „smak”, aż do osiągnięcia stanu całkowitej synestezji, jedności zmysłów. Można też, niczym w nowoczesnym teatrze, pozwolić widzowi wpłynąć na akcję i zmienić przy każdym pokazie fabułę, dostosowując realia do miejsca pokazu. Można ją utkać z fragmentów klasycznych filmów, dobrze znanych każdemu średnio-ambitnemu koneserowi kina.
Narodziny Live Cinema i VJingu
W dniu dzisiejszym istnieje pojęcie „Live Cinema”, czyli „kino na żywo”, w którym wizualna forma, warstwa dźwiękowa, a również czasem fabuła różni się dość istotnie pomiędzy różnymi seansami. W „Live Cinema” mamy do czynienia z montażem na żywo, podobnym do transmisji sportowych, jednak zamiast wydarzenia sportowego „transmitujemy” tworzywo filmowe. W oficjalnym nurcie reprezentowane jest głównie przez projekt Petera Greenawaya „Tulse Luper Suitcases”, który zostanie bliżej przedstawiony w dalszej części pracy. Ludzie, którzy obecnie zajmują się „Live Cinema” mają swoje korzenie w świecie klubowych imprez, na których za pomocą dwóch gramofonów, miksera i torby pełnej płyt z muzyką Disc Jockey miksuje muzykę w taki sposób, żeby moment przejścia pomiędzy poszczególnymi piosenkami nie był odczuwalny. Z czasem, gdy technologia zaczęła to umożliwiać, obok odpowiedzialnego za muzykę DJa, pojawił się VJ, który odpowiadał za projekcję obrazów. W tej pracy skupię się, więc głównie na VJach, jako na specjalistach od interaktywnych projekcji. Dużym problemem tej pracy jest brak źródeł dotyczących tej dziedziny, jako stosunkowo nowej, pomijanej w różnorakich opracowaniach, gdyż kojarzonej głównie z kulturą klubową.
Definicja i Specyfika VJingu
Na samym początku rozważań należałoby zdefiniować, czym Vjing jest, a czym nie jest. Występuje tutaj swego rodzaju problem taksonomiczny, ponieważ wraz z rozwojem technologicznym jak również kontekstualnym, zakres tego, co wpisuje się w nurt VJingu staje się coraz bardziej szeroki. “VJ manipuluje obrazami w taki sam sposób jak DJ mixuje płyty winylowe. Techniki i sprzęt są diametralnie różne, lecz główna idea pozostaje ta sama, (czyli np. selekcja, przenikanie, scratching, cięcie i samplowanie do rytmu). Niektórzy VJe koncentrują się tylko i wyłącznie na manipulowaniu różnymi źródłami obrazów, żeby uzyskać ciekawe projekcje (np. grupa The Light Surgeons z Londynu) - jest to obecnie dość powszechne w klubach muzycznych. Inni VJe używają obrazów oraz dźwięków, mixując je naraz żeby stworzyć swoiste kolaże - tzw. sety audiowizualne. Dobrym przykładem tych drugich są tacy artyści jak np. “VJe stali się istotną częścią imprez klubowych. Zapewniają projekcje obrazów w przestrzeni klubowej, która akompaniuje DJowi, miksując i skreczując video w podobny sposób jak robią to DJe. “Czym jest VJing? Najprościej mówiąc improwizację obrazami, szczególnie tymi, które powstają poprzez projekcję światła. Ostatnia definicja moim zdaniem jest najbardziej trafna, gdyż najmniej zawęża zjawisko i pozwala uwzględnić osoby, które nie używają narzędzi cyfrowych do projekcji. Jednak coś, co jest równie istotne, oprócz aspektu „tu i teraz” to fakt, że VJing posiada odrębny język, jest to inna forma wizualnej komunikacji niż film. „W przeciwieństwie do filmu, wizualizacje nie zajmują się przedstawianiem, opowiadaniem świata, który w zamyśle autora istnieje, w jakiejś umownej przestrzeni, tylko raczej budowaniem nowego świata ze znanych elementów. Zajmują się dekonstrukcją (cięcie) i konstrukcją (sklejanie) znaczeń, przy użyciu symboli, które pochodzą z różnych kontekstów kulturowych. W tym sensie są one niczym robot kuchenny (albo wprost i brutalnie - mikser), do którego wrzucamy próbki rozmaitego pochodzenia, robimy z nich papkę, którą następnie możemy uformować w coś nowego - jogurt, ciasto, ewentualnie figurki św. W przeciwieństwie do filmu, wizualizacje nie przywiązują tak dużej wagi do tradycyjnej narracji, z początkiem, punktem zwrotnym, środkiem, drugim punktem zwrotnym, i zakończeniem. Poniekąd ze względów praktycznych - w zasadzie nikt, poza VJ (a i to nie zawsze) nie ogląda wizualek przez całą imprezę. Nie należy, więc doprowadzać do sytuacji, w której nie zwrócenie uwagi na konkretny element uniemożliwiałoby zrozumienie reszty przekazu. Wizualowe narracje opierają się na zapętleniu? sekwencja obrazów, powtarzana niczym mantra, zmienia się w zaklęcie, jej pierwotne, opatrzone kontekstem znaczenie zaciera się z każdym powtórzeniem. Film jest dziełem bardzo syntetycznym, do tego w tej syntezie bardzo metodycznym. Od pierwszego obrazu, który zobaczy autor pomysłu, do ukończenia scenariusza mija minimum kilka miesięcy, potem lata szukania producenta, rok zdjęć, pół roku montażu, i tak po trzech, czterech latach dostajemy w efekcie zamknięty w puszce krążek taśmy, który zawiera w sobie efekt tego wysiłku. Wizualizacje dzieją się tu i teraz - oddają stan emocjonalny człowieka, który jest razem z Tobą, współuczestnikiem danej imprezy, w jednym pomieszczeniu (lub pod jednym niebem), oddychacie tym samym powietrzem (dymem?), słyszycie tą samą muzykę. Film tworzony jest do oglądania w wyciemnionej, wygłuszonej sali, w której jesteśmy troszeczkę jak bohater „mechanicznej pomarańczy” przymuszeni do wnikania w przedstawianą nam opowieść. Wizualizacje mają charakter nieco bardziej dekoracyjny, w końcu zupełnie formalnie rzecz ujmując, to tylko zmiany jasności i kolorów jakiegoś fragmentu ściany w klubie, jedna z wielu atrakcji, jakim może oddać się uczestnik imprezy, obok równie, a być może nawet nieco bardziej kuszących, typu koleżanki czy bar. Film trwa średnio koło dwóch godzin. Wizualizacje zazwyczaj nie mają początku i końca, VJ tylko odsłania kolejne i kolejne warianty, dopóki starczy mu wyobraźni. Środkami wyrazu w filmie mogą być słowa, gesty, mimika aktorów, kolejność ujęć. Gdy kino wykształcało środki takie jak zbliżenie, cięcie, kadr, zmiana miejsca akcji, z początku ludzie nie rozumieli? Czemu głowa aktora nagle robi się wielka, albo pokój gwałtownie przemienia się w ulicę? Dziś takie metody są zbyt trywialne by o nich wspominać. Film zawiera w jednej chwili jeden tylko obraz. Góra dwa, gdy bohaterka przegląda się w lustrze, albo szpieg patrzy za siebie przy użyciu srebrnej łyżeczki. Przy wizualizacjach nikogo nie dziwią trzy, cztery warstwy obrazu, łączone ze sobą za pomocą kluczowania, lub różnych trybów nakładania. Ale gdy warstw jest pięć czy sześć, większość ludzi nie potrafi już zobaczyć niczego. A przecież w ten sposób można, za pomocą miksowanego obrazu, opowiadać kilka historii naraz. Np.: misja edukacyjna. Pod spodem - zbliżenie wody falującej spokojnie w szklance, na tym wyświetlamy matematyczne podstawy ruchu harmonicznego (sinusy, cosinusy, te sprawy) w postaci wzorów i wykresów, na tym od czasu do czasu wahadło zegara, lub piłeczka skacząca ze schodów, a na każde uderzenie basu wszystko jest (pięknym pływem turbulentnym) spłukiwane do klopa. Albo inny obrazek: postać dziewczyny zapatrzonej w okno wyraża tęsknotę za ukochanym, obraz za oknem podmieniony jest przez ujęcia zielonej polany (inverse luma key), na której tańczyli beztrosko zanim musiał odjechać, w cieniach (lighten) przebłyskują zbliżenia kropli rosy na czerwonej róży, którą dał jej odjeżdżając na wojnę- a na pierwszym planie jeździ po tym wszystkim pluton czołgów. Prawda, że porywający obraz? Ostatnią, również bardzo istotną do odnotowania kwestią jest fakt, że VJing jest formą występu i sam występujący (tzw. performer) oraz jego wybory ma największy wpływ na to jak jego występ będzie odebrany. Sposób, w jaki się zachowuje, z czego korzysta do tworzenia projekcji, jak się ubiera, czy uzurpuje sobie miejsce na scenie, czy też woli siedzieć niewidoczny w kącie - u świadomych odbiorców, to ma duży wpływ na odbiór całości. W tradycyjnym filmie, chłoniemy gotowe dzieło, ale jego stwórcy są przy tym fakcie nieobecni, dopóki nie zadamy sobie trudu przeczytania napisów końcowych możemy nie mieć pojęcia, że zrobił go nasz sąsiad. Podczas występu VJa, widzimy tego twórcę przy pracy, nierzadko możemy nawet podpatrzeć sposób, w jaki to robi. Innym problemem z aspektem „występu” jest to, że może się okazać, że ktoś, kogo uważa się za czołową postać nagle traci sygnał wideo i gasną mu wszystkie projektory przez problem sprzętowy.
Korzenie Technologii Wizualnych: Od Magii do Projektorów
W tej części pracy postaram się opisać chronologicznie najbardziej istotne zjawiska, które doprowadziły interaktywne projekcje do stanu dzisiejszego. Jest to swoista próba poszukiwania historycznych źródeł zjawiska i analizy pod różny kątem oraz ukazanie między nimi związków. Analizuję osobno kwestie związane z rozwojem technologicznym, a osobno kwestie związane z rozwojem formalnym. Nie ma tutaj przedstawionych wszystkich znanych mi faktów i postaci, a jedynie te subiektywnie najistotniejsze. Mimo iż nie znano taśmy filmowej, to już na długo przed epoką Edisona pojawiły się urządzenia, które służyły ówczesnym „performerom” w podobnych celach, jakie przyświecają dzisiejszym artystom żywego obrazu. U źródeł interaktywnych projekcji związanych z symboliką stała nie tyle chęć odzwierciedlenia obrazem dźwięku, ale swoista ludyczna religijność. Pierwsze projekcje upowszechniły się podczas przedstawień wyrosłych z tradycji „Danse Macabre” - średniowiecznego tańca trupów, przypominającego, że każdy jest równy wobec śmierci. Próby odzwierciedlenia dźwięku były podejmowane głównie poprzez konstruowanie wizualnych instrumentów, na których można było grać kolorami. Ówczesny sposób konsumpcji i słuchania muzyki był bardzo różny od naszego dzisiejszego - muzyki słuchało się głównie w filharmoniach, zapisywało się ją tylko nutami. Film, jako medium nie jeszcze nie istniał w powszechnej świadomości. Zanim ludzkość odkryła kamerę i towarzyszącą jej antytezę - projektor filmowy, coś co obecnie określane jest jako „magia kina” było już znane. Mówi się o „magii kina” i faktycznie, wszystko zaczęło się od Magii. Przed epoką taśmy filmowej, podobną rolę do kinowej rozrywki spełniały spektakle zwane „Fantasmagoriami”. To właśnie na nich wśród dymu i ognia, straszliwych wyładowań łuków elektrycznych pomiędzy występem żonglera, pokazem magnetyzmu zwierzęcego pojawiał się iluzjonista i przywoływał duchy, szkielety, diabły. Działanie sił nadprzyrodzonych wzbudzał prawdziwy popłoch wśród widzów. Kontakt z mocami nadprzyrodzonymi i motywy religijne był główną tematyką spektakli, podobnie jak „Danse Macabre”. Jedną z pierwszych osób zajmujących się tego typu seansami był mason, okultysta i iluzjonista Johann Georg Schröpfer. Znany głównie jako właściciel kawiarni w Lipsku, zamieniał jej pokój bilardowy na pokój, w którym urządzał „widzenia ze zmarłymi”. Jego pierwsze spektakle były kierowane głównie do braci masońskich, dopiero później około 1760 roku urządzanie pokazów stało się jego zawodem. W jego przedstawieniach dużą rolę odgrywali aktorzy wcielający się w różnorakie role, wśród których była jego żona. Mnogość technik, których używał Johan oraz niepowtarzalność jego spektakli, spowodowały, że nawet doczekały się swojej nazwy - "Schröpferesque Geisterscheinings" (Schröpfererskie widzenia duchów). Tworzone przez niego złudzenia przypominały żywe postacie, toteż gdy tylko zrozumiano zasadę działania jego aparatury, w całej Europie pojawili się naśladowcy, którzy wyłudzali pieniądze od łatwowiernych, wywołując rzekome duchy nieżyjących krewnych. W 1774 Schröpfer zastrzelił się po tym jak obiecał publiczności, że sam wstanie z martwych. Jednym z najpopularniejszych spektakli były występy Étienne-Gasparda "Robertsona" Roberta, belgijskiego optyka i fizyka. Robertson stał się sławny po tym jak „przywołał” duchy Voltaire, Jean-Paul Marata i Jean-Jacquesa Rousseau. Jego kariera zaczęła się w styczniu 1798, gdy w Pavillon de l'Echiquier pokazał swój pierwszy show. Jego charyzma i pionierska oprawa wizualna spowodowała, że ludzie naprawdę uwierzyli, że widzą prawdziwe duchy. Niedługo potem jego show został zamknięty przez władze, bo paryżanie uwierzyli, że mógłby on wskrzesić Luisa XVI i zainteresowała się nim policja. Po powrocie do Paryża, popadł on w konflikt ze swoimi byłymi asystentami, którzy sami zaczęli organizować fantasmagoryczne spektakle używając jego technik, podczas jego nieobecności. Nie przeszkodziło mu to w dalszej działalności, Robertson ulepszył spektakl znajdując dla niego stałą lokację w opuszczonej krypcie klasztoru kapucynów, niedaleko Placu Vendome. Show zaczynał się iluzjami trompe-l’oeil[5] podczas przejścia do głównego pomieszczenia, w którym zasiadała publika. Oświetlenie świecami, symulowane efekty wiatru i piorunów oraz niepokojąca muzyka szklanej harmoniki dawały dobry podkład pod jego monolog o śmierci i życiu pozagrobowym. Robertson używał głównie obrazów otoczonych…
Tagi: #nieskonczona #podloga #cinema #4d