Written by: aktualnosci

Drewniany Kościół vs. Cegła: Historia, Budowa i Wartość Zabytkowa

W naszej wyobraźni średniowieczne budowle jawią się jako surowe, o prostej bryle i stonowanych barwach. Często przywołujemy obraz gołych murów, jako symbol autentyzmu i dawnej prostoty. Jednakże, jak pokazuje historia konserwacji i zmieniające się kryteria estetyczne, nasze postrzeganie średniowiecznej architektury jest często kształtowane przez interpretacje i decyzje podejmowane w późniejszych epokach, zwłaszcza w XIX wieku. Zarówno tradycja budownictwa drewnianego, jak i murowanego, ma w Polsce głębokie korzenie i bogatą historię, a każde z nich wnosi unikalną wartość do dziedzictwa architektonicznego kraju.

Zmienne Kryteria Piękna: Od Gołych Murów do Bogactwa Kolorów

Współczesne rozumienie estetyki i konserwacji zabytków ewoluowało znacząco od XIX wieku. Początkowe prace konserwatorskie często opierały się na wyobrażeniach epoki, a nie na wiernym odtworzeniu pierwotnego wyglądu budowli. Przykładem tej tendencji jest Kościół Mariacki w Krakowie. Wchodząc do jego wnętrza, można doznać "oczopląsu" - błękitne sklepienie usiane gwiazdami, tysiące barwnych motywów na ścianach, a u jego końca złoto-błękitny ołtarz Wita Stwosza, uzupełniony o barokowe ołtarze przy ścianach i filarach. Czy taki zbiór stylistycznych nawarstwień nie jest zgrzytem? Warto zaznaczyć, że to, co dziś postrzegamy jako "średniowieczne", często jest efektem późniejszych prac. Ściany Kościoła Mariackiego nie zawsze pokrywały obecne malowidła. Wcześniej zdobiły je barokowe stiuki! Dopiero radykalna renowacja przeprowadzona w latach 1889-1891 pod kierunkiem architekta Tadeusza Stryjeńskiego, z projektem malowideł Jana Matejki i realizacją m.in. Stanisława Wyspiańskiego, nadała wnętrzu obecny, bogaty charakter. Paradoksalnie, to co dziś podziwiamy jako dzieło sztuki, jest w dużej mierze kompozycją nie do końca średniowieczną.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku gotyckiego Kościoła Bożego Ciała na krakowskim Kazimierzu, remontowanego od 1898 roku. Jego wnętrze nawy, utrzymane w surowym kamieniu i cegle, wydaje się być uosobieniem średniowiecznej prostoty. Jednak i to jest owocem arbitralnej decyzji konserwatorskiej z końca XIX wieku, kiedy to zerwano tynki, odsłaniając "średniowieczne" gołe mury.

Wnętrze Kościoła Mariackiego w Krakowie

Te przykłady pokazują, jak nasze wyobrażenia o średniowieczu są często kształtowane przez XIX-wieczne koncepcje konserwatorskie. Jak zauważa dr hab. Jacek Kowalski w swojej książce "Średniowiecze", ideały estetyczne i konserwatorskie zmieniają się z biegiem dekad. Zmieniała się nie tylko wiedza o tym, jak wyglądały średniowieczne budowle, ale i pogląd na to, jak powinny wyglądać dziś.

Ideał Barwności i "Fałsz" Autentyzmu

Wspomniany już dr hab. Jacek Kowalski przyznaje, że kocha oba krakowskie wnętrza - Mariackie i Bożego Ciała - gdyż każde ma swoje piękno. Jednakże, jeśli miałby wybierać, wolałby Kościół Mariacki, uznając go za "ideał, przynajmniej jeśli chodzi o barwność ścian". Jego zdaniem, ani gołe rzeźby kamienne, ani gołe mury nie oddają pełni średniowiecznej estetyki. Preferuje polichromię lub malowidła. Podkreśla, że nawet w romanizmie i gotyku, gdy ściany pozostawiano w pozornie "gołym" kamieniu czy cegle, był to zazwyczaj zabieg artystyczny. Mur powlekany był przynajmniej pobiałą, na której tle malowano zarysy kamiennych bloków lub fugi między cegłami. Barwy były często zdecydowane, nawet krzykliwe, co dziś mogłoby budzić zdziwienie. To samo dotyczyło rzeźb, które również były kolorowe.

Idea "katedr malowanych" nie jest obca historii. Termin "les cathédrales étaient peintes" - "katedry były pomalowane" - podkreśla tę dawną praktykę. Jednakże, pełne rekonstrukcje dawnej średniowiecznej kolorystyki nie są zbyt częste, co jest słuszne. Mogłyby być zbyt szokujące dla współczesnego widza. Przykładem "pośredniego" podejścia jest katedra gnieźnieńska, zabytek XIV wieku, której gotyckie filary i sklepienia, niegdyś lśniące wszystkimi barwami tęczy, otrzymały polichromię odtworzoną w wersji mocno przygaszonej.

Rekonstrukcja średniowiecznej polichromii

Obie konserwatorskie propozycje - ta epatująca surowymi murami i ta bogata w kolory - narodziły się w XIX wieku i w różnych odmianach trwają do dziś. Dążenie do "autentyzmu" może przybierać różne formy. Renowacja może sprawić, że dzieło będzie wyglądać "jak nowe", co może szokować przyzwyczajonych do jego ułomności widzów. Przykładem jest Wenus z Milo - jej odtworzenie z brakującymi ramionami i naturalnym malowaniem wywołałoby szok, mimo że starożytny rzeźbiarz tworzył ją z myślą o kompletności i realizmie.

Często doceniamy dzieło nie ze względu na estetykę jego twórcy, ale przez wzgląd na jego sędziwość i rolę świadka historii. Wtedy nawet uszkodzenia zadane przez czas urastają do miana atrybutów piękna. Ta postawa może prowadzić do paradoksu, gdzie "autentyczny" stan zabytku, nawet jeśli jest to stan zniszczenia, jest ceniony wyżej niż jego pierwotny, zamierzony wygląd.

Zarówno "odtwarzanie", jak i "pozostawianie w stanie surowym" mogą okazać się konserwatorskim oszustwem. Przykładem może być renowacja Sainte-Chapelle w Paryżu, wzniesionej w 1248 roku. Mimo zniszczeń i błędnych decyzji, prace przywróciły jej blask, choć dziś trudno odróżnić elementy oryginalne od tych odtworzonych w XIX wieku. Rzeźbiarz Victor Geoffroy-Dechaume, autor wielu renowacji, przyznał, że sam już nie pamięta, które figury Apostołów wyszły spod jego dłuta. Z perspektywy poglądów z XX wieku, taka renowacja mogłaby być uznana za fałszerstwo. Zabytek zaczyna być "konserwatorskim preparatem", a nie dziełem sztuki.

Dylemat "Polskiej Szkoły Konserwacji" i "Radykalna Reromanizacja"

W Polsce dochodzi dodatkowy dylemat. Wybitne zabytki romańskie i gotyckie są często jednocześnie ważnymi zabytkami baroku czy XIX wieku. Tak zwana (z przekąsem i niefachowo) "polska szkoła konserwacji" radziła sobie z tym problemem radykalnie - usuwając całe barokowe i XIX-wieczne nawarstwienia, pozostawiając "pierwotne" ściany. Wielu właścicieli i użytkowników takich obiektów odczuwa dumę z posiadania "spreparowanych" budowli, jednak trzeba pamiętać, że ani w średniowieczu, ani w baroku nikt nie uznałby ich za piękne w takim stanie.

Przykładem może być kościół w Grodzisku, który w swojej pierwotnej formie stanowił przykład "czystego" i malowniczego romanizmu. Jednak dawne fotografie pokazują go w bardziej malowniczym wydaniu, z wieżą asymetrycznie dobudowaną do reszty, z miniaturą wnętrza kwitnącą barokowymi ołtarzami i licznymi figurami. W wyniku powojennej akcji "reromanizacyjnej" przywrócono "autentyzm" - zniknęła wieża i przybudówki, a wnętrze epatuje surowością kamienia i "neutralnego" betonu. Nawet kamienna mensa głównego ołtarza, uznana za "romańską", okazała się nowożytna i została usunięta. Ostatecznie pozostały "romańskie" mury, ale mało autentyczne.

Kolegiata w Tumie pod Łęczycą, sztandarowy przykład polskiego romanizmu, również przeszła złożoną historię. Jej romańska nawa główna zawaliła się w średniowieczu i została odbudowana w stylu gotyckim, z cegły. Empory nad nawami bocznymi stały się ostrołukowe, a później zamurowano je. Wieżyczki i wyższe partie ścian otrzymały potężne, barokowe hełmy, a całą bryłę pokrył tynk. Wnętrze uzyskało pilastry i ślepe wnęki, a autorstwo tych przeróbek przypisuje się m.in. Efraimowi Schrögerowi. Po zniszczeniach wojennych w 1939 roku, powojenne remonty doprowadziły do radykalnej "reromanizacji". Zdarto tynki, odsłaniając XIV-wieczne ceglane mury, które "psuły" kamienną jednolitość. Postanowiono ukryć je pod granitową okładziną imitującą romański wątek. Okna prezbiterium, które nie zachowały się w oryginalnej formie, próbowano przerobić na "romańskie", ale ze względu na ich zbyt wąskie rozmiary, które zaciemniłyby wnętrze, dano im jedynie "romański" makijaż. W efekcie, wiele budowli, które miały odzyskać swój pierwotny charakter, stało się kompilacją różnych epok, często z dominacją XIX-wiecznych interpretacji.

Fenomen Budownictwa Drewnianego: Tradycja i Wartość

W przeciwieństwie do dominacji cegły i kamienia w monumentalnej architekturze, budownictwo drewniane w Polsce ma bardzo głęboką tradycję, choć dziś kościoły z tego materiału należą do rzadkości. Pewnym fenomenem jest skupisko kilkudziesięciu drewnianych katolickich kościółków w północno-wschodniej Opolszczyźnie. Wiele z tych zabytków to prawdziwe perły architektury.

Perłą światowej klasy jest "oleska róża w drewno zaklęta" - wspaniały kościół św. Anny w Oleśnie. Legenda głosi, że wizerunek św. Anny zawiesiła na sośnie sama księżna Jadwiga. Pierwsza świątynia powstała wokół cudownej sosny w 1414 roku. Pielgrzymi ściągali tu w tak licznych ilościach, że wzniesiono większą świątynię, poświęconą w 1518 roku. W 1619 roku proboszcz dobudował specjalną konstrukcję, z której okna głosił kazania dla wiernych. W XVII wieku, podczas odpustów, do kościoła św. Anny przybywało 10 tysięcy pątników, co stanowiło liczbę porównywalną do pielgrzymujących do Jasnej Góry.

W latach 1669-1670 Marcin Snopek, cieśla i budowniczy z Gliwic, na zlecenie proboszcza Andrzeja Pecheniusza, rozbudował kościółek. Do rotundy-sześcioboku dostawiono pięć drewnianych kaplic o barokowym wystroju i łącznik ze starym budynkiem. Kunsztowna budowla miała przypominać kształtem różę z herbu Olesna, a także monstrancję i gwiazdę. Marcin Snopek planował dodać jeszcze łodygi i liście, ale zrezygnował, aby nie opóźniać budowy. Świątynię otoczono sobotami - zadaszeniami chroniącymi pielgrzymów przed deszczem i żarem.

Kościół św. Anny w Oleśnie

Kościół św. Rocha w Grodzisku to przykład budowli sakralnej powstałej w wyniku ślubów złożonych podczas epidemii dżumy w 1708 roku. Ocaleni mieszkańcy zbudowali na 30-metrowym wzgórzu kościółek pod wezwaniem świętych Rocha, Rozalii i Sebastiana, zobowiązując się do jego utrzymania.

Ciekawa jest historia drewnianego kościółka Ciała Chrystusowego, który znajdował się za murami Olesna. Na znak protestu przeciwko niemoralnemu postępowaniu augustianów, mieszczanie ufundowali mały drewniany kościółek. Konflikt zażegnano w 1486 roku, a rada miejska przekazała kościółek zakonnikom pod warunkiem odprawiania w nim co najmniej dwóch mszy w tygodniu. Na początku XX wieku zbudowano w tym miejscu nową, murowaną świątynię.

Drewniane kościółki powstawały także w licznych wioskach jako filie dużych parafii, aby mieszkańcy nie musieli wędrować do odległych kościołów. Dzięki temu sieć kościołów drewnianych w okolicach Olesna była znacznie gęstsza niż w innych częściach kraju. Co wyróżnia ten region, to fakt, że nawet gdy drewniany kościółek przestawał wystarczać, a budowano większą, murowaną świątynię, poprzedni ośrodek kultu nie był niszczony. Często przenoszono go lub zmieniano jego funkcję.

Przykładowo, kościółek altarzysty z Olesna, po kilkuset latach służby, został przeniesiony w 1913 roku do Gronowic. Kościółek z Łomnicy w 1917 roku trafił do sąsiedniej wioski Sowczyce. Gotycki kościół parafialny z Zębowic (1493 r.) w 1925 roku trafił aż do Gliwic. Obszerny drewniany kościół z Bodzanowic w 1934 roku dotarł do rozrastającej się Ciasnej, ale niestety spłonął doszczętnie w 1985 roku. XVI-wieczny kościół ze Zdziechowic trafił w 1939 roku do Nasali, a od 1945 roku służy tam ewangelikom. Decyzje o przenosinach były często podyktowane chęcią zachowania wartościowego drewna i konstrukcji, aby się nie zmarnowały.

Niektóre świątynie pozostawiano na miejscu, fundując obok nich nową, murowaną świątynię. Wówczas drewniane kościółki pełniły rolę kaplic cmentarnych lub świątyń odpustowych. Tak postąpiono z kościołami w Borkach Wielkich i Sowczycach.

Architektura Drewniana: Technika, Forma i Wartość

Podolskie kościoły drewniane wyróżnia nie tylko ich duża liczebność i zagęszczenie na niewielkim terenie, ale także fakt, że każdy z nich stanowi ważny punkt w historii architektury drewnianej. Najczęściej budowano je w konstrukcji zrębowej, gdzie poziome belki tworzące ścianę łączono, nacinając je i dopasowując do siebie. Większość kryta jest od zewnątrz gontem lub szalowana deskami.

Typową częścią konstrukcji są wieże, zazwyczaj stawiane na podmurowaniu. Charakterystycznym elementem podolskich świątyń jest także wieżyczka na sygnaturkę, wieńcząca niemal każdą nawę główną. Wokół wielu świątyń zachowały się soboty - zadaszenia wzdłuż ścian, chroniące wiernych czekających na mszę.

Mimo że kościółki powstawały na przestrzeni trzech stuleci, cechują się niewielkimi zmianami form, technik i wyglądu. Według fachowców, zajmują drugie miejsce pod względem estetycznym w Polsce, zaraz po drewnianych świątyniach małopolskich. Są one niewiele młodsze - najstarsza zachowana budowla, w Bąkowie, powstała około 1500 roku.

Wiele świątyń zachowało oryginalne wyposażenie, zazwyczaj o charakterze barokowym lub ludowym. Do naszych czasów przetrwało też kilka zabytków sztuki gotyckiej. W Bąkowie znajduje się najstarszy na Śląsku tryptyk z 1370 roku, przeniesiony z Opola. Warto wspomnieć o XIV-wiecznej rzeźbie Matki Boskiej z Dzieciątkiem w Zakrzowie Turawskim oraz wachowskim krucyfiksie z XV wieku. Z 1606 roku pochodzi dzwon w Uszycach z oryginalnymi polskimi napisami.

Drewniana konstrukcja zrębowego kościoła

Cegła w Architektu­rze: Od Mezopotamii po Gotyk

Historia cegły jako materiału budowlanego jest niezwykle długa i fascynująca. Najstarsze ślady cegły odnaleziono w Jordanii i pochodzą z VI tysiąclecia p.n.e. Początkowo formowano ją i suszono na słońcu. W IV tysiącleciu p.n.e. w Mezopotamii zaczęto używać cegły wypalanej, początkowo do budowy świątyń i budynków o znaczeniu społecznym i administracyjnym. Przykładem jest miasto Uruk. Podobny rozwój ceglarstwa obserwujemy w Egipcie, Chinach i Indiach.

W okresie starożytnego Rzymu produkcja cegieł i budowanie z nich rozpowszechniło się na obszarach podbijanych przez cesarstwo. W Europie, w okresie średniowiecza, cegła stawała się coraz bardziej znaczącym materiałem budowlanym. Cegła gotycka pojawiła się w architekturze w XI wieku n.e., była nieco mniejsza od cegły romańskiej, a jej wymiary zależały od konkretnej budowli. Produkcja cegieł była ściśle powiązana z budową danego obiektu, a formy do ich wyrobu nie były ujednolicone, co skutkowało znacznymi różnicami w wymiarach nawet w obrębie jednej budowli.

W epoce renesansu, baroku i klasycyzmu cegła była głównie materiałem konstrukcyjnym, ukrytym pod gładkimi tynkami. Kolejny rozkwit świetności cegły przypada na II połowę XIX wieku, co było związane z odkryciami technicznymi.

Gotycka cegła

Budowa Gotyckich Świątyń: Technika i Organizacja

Technika i organizacja pracy przy budowie gotyckich świątyń opornie poddawały się zmianom. Renesansowy plac budowy niewiele różnił się od średniowiecznego. Obraz Antona Möllera "Odbudowa świątyni przez króla Joasa" (ok. 1600 r.) daje wgląd w proces budowy gotyckiej świątyni. Dzieło to, choć powstało w epoce renesansu, przedstawia prace w stylu gotyckim.

Budowy trwały zazwyczaj od kwietnia do września. Prace murarskie rozliczano na ogół według objętości muru lub ilości wymurowanej cegły. Zachowana umowa z 1379 roku określała wynagrodzenie mistrza za wymurowanie tysiąca sztuk cegieł. Wznoszono ściany techniką "opus emplecton", polegającą na stawianiu zewnętrznych lic o grubości pół cegły i wypełnianiu przestrzeni między nimi gruzem.

Prace wymagające szczególnych umiejętności, jak budowanie sklepień czy szczytów, kontraktowano na zasadzie umowy o dzieło. Kontrakty z budowniczymi, którzy nadzorowali całokształt prac, przewidywały dodatkowe świadczenia, jak wolne mieszkanie, ubranie, pastwisko dla bydła, a także przywileje, np. prawo sprzedaży żywności członkom zespołu roboczego.

Cieśle organizowali pracę podobnie jak murarze, z tą różnicą, że podejmowali się czasem pracy wraz z dostawą materiałów, co u murarzy było zabronione. Obraz Möllera ukazuje rusztowania oplatające budowę, ręczne windy do wciągania materiałów, a także taczkarzy dowożących kamienie i zaprawę.

Statut murarski z 1388 roku określał, że mistrz mógł mieć dwóch uczniów i nieograniczoną liczbę czeladników. Na budowie kościoła Mariackiego mistrz murarski zazwyczaj pracował z jednym czeladnikiem. Pozostali robotnicy, opłacani dniówkowo, zajmowali się pracami pomocniczymi, jak rozrabianie zaprawy, transport materiałów czy usuwanie gruzu.

Obraz Möllera przedstawia różne etapy budowy: wznoszenie murów, stawianie filarów, budowę łuków, pogłębianie podziemi, układanie dźwigarów pod posadzkę, przesklepienie, pokrycie dachem, ułożenie posadzki i oszklenie okien. Sklepienia piwniczne obciążano ziemią lub piaskiem, a następnie pokrywano polepą i układano posadzkę. Dachy wież często kryto ołowiem.

Jak GENIALNE były te 12 średniowiecznych technik budowlanych

Cegła jako Pasja: Współczesne Spojrzenie

Dla firmy Rogiński Warsztat Artystyczny, cegła gotycka i Rycerze z Zamku w Gniewie stanowią inspirację i fundament działalności. Cegła jest postrzegana jako materiał budowlany wysokiej jakości, o różnorodnych formach i wymiarach. Proces jej produkcji ewoluował od suszenia na słońcu do zaawansowanych technik wypalania. W zależności od epoki i regionu, cegła przyjmowała różne formy i rozmiary, a jej zastosowanie zmieniało się od monumentalnych budowli po elementy konstrukcyjne ukryte pod tynkiem.

Votum Aleksa: Nowoczesna Kaplica i Jej Losy

Historia Votum Aleksa, prywatnej kaplicy w Tarnowie nad Wisłą, to opowieść o marzeniu, architektonicznym zamyśle i trudnym losie. Zbudowana w 2011 roku na zlecenie pisarza, który chciał upamiętnić uzdrowienie żony, kaplica zyskała światowe uznanie za swoją prostotę i harmonię z otoczeniem. Zbudowana przez lokalnych cieśli z wykorzystaniem części drewna ze starego kościoła modrzewiowego, stanowiła opozycję do dominującej w Polsce "złotej, ale skromnej" estetyki kościołów.

Kaplica Votum Aleksa

Kaplica trafiła do finału prestiżowej nagrody architektonicznej EU Mies van der Rohe Award, zachwycając światowe media. Jednak Kościół katolicki nie chciał jej poświęcić, odrzucając ją jako "budę" i nie dostrzegając w niej "Bożego piękna". Mimo starań fundatora i mieszkańców, kaplica nigdy nie została konsekrowana.

W 2021 roku kaplica została wpisana na listę zabytków województwa mazowieckiego, ale szybko została z niej wypisana po przegranej batalii sądowej z obecnymi właścicielami działki. Rozbiórka kaplicy, deska po desce, wywołała medialną burzę. Choć istnieje nadzieja na jej odbudowę w innym miejscu, przyszłość tego wyjątkowego obiektu pozostaje niepewna. Jak zauważył architekt Lech Rowiński, "pewna efemeryczność tego zjawiska, jakim jest lub była kaplica, też ma pewien gorzki urok".

Tagi: #drewniany #kosciol #i #cegla

Comments are closed.