Polska historia telefonii komórkowej rozpoczęła się w sposób skromny i, dla wielu, wręcz egzotyczny. Pierwsza sieć komórkowa w Polsce, legendarny Centertel, rozpoczęła swoją działalność 18 czerwca 1992 roku. W tamtych czasach telefon komórkowy był czymś zupełnie nowym, czymś, co trzeba było tłumaczyć od podstaw. Pojęcie "komórki" było obce większości społeczeństwa, a samo urządzenie przypominało raczej wielką krótkofalówkę niż elegancki gadżet, jaki znamy dzisiaj. Początki były naznaczone analogowym systemem NMT, który charakteryzował się szumiącymi połączeniami i ograniczonym zasięgiem.

Rewolucja na miarę malucha: Ceny i dostępność pierwszych komórek
Pierwsze telefony komórkowe w Polsce, kształtem przypominające wielką krótkofalówkę, z mocno szumiącymi połączeniami, były symbolem luksusu i prestiżu. Ich cena była zaporowa - w 1993 roku trzeba było zapłacić za nie tyle, co za popularne samochody Fiat 126p, czyli popularne "maluchy". Co więcej, płacenie za połączenia przychodzące było standardem, a koszt jednej minuty rozmowy sięgał około 10 złotych. Dostęp do tej nowej technologii nie był łatwy. Przy podpisywaniu umowy należało wykazać się świadectwem pracy lub odpowiednio mocną kartą kredytową. W tamtych czasach teksty na temat systemu telefonii komórkowej trzeba było zaczynać od podstawowego tłumaczenia, czym są "komórki", ponieważ nikt lub prawie nikt w Polsce ich nie posiadał, a cały system dopiero powstawał. W krajach wysoko rozwiniętych biznesmeni instalowali je w samochodach, aby cały czas być w kontakcie z firmą. Dla nas, w Polsce, najważniejsze było, że instalacja telefonów komórkowych jest prosta i szybka. Optymistów brakowało jednak wśród urzędników. Jeden z wyższych urzędników Ministerstwa Łączności w marcu 1991 roku określił tę usługę jako "drogą i drugorzędną", "zabawkę". Przetarg na operatora powstającego systemu telefonii komórkowej w Polsce przedłużał się w nieskończoność, co opóźniało rozwój. W końcu, 19 czerwca 1992 roku, polski system został uruchomiony - na początek w Warszawie. W ciągu pierwszych 4-5 miesięcy komórki w stolicy miało około 1,4 tysiąca osób. Za pomocą telefonów komórkowych można się było połączyć z dowolnym abonentem w kraju i za granicą. Centrala MTX umożliwiała także połączenie ze zwykłymi telefonami.
Telekomunikacja komórkowa to rodzaj łączności bezprzewodowej, która działa wykorzystując technikę radiową oraz system nadajników. Każdy z nich obsługuje pewien obszar zwany komórką. Sam telefon przekazuje swój sygnał do stacji bazowej, na terenie której akurat znajduje się abonent. Jednym z użytkowników takiego telefonu był prezydent Lech Wałęsa, któremu Centertel podarował telefon w ramach akcji promocyjnej. Poznań dołączył do Warszawy w październiku 1992 roku, a następnie Gdańsk w 1993 roku. Od środy 28 października 1992 roku telefony komórkowe działały w Poznaniu. Przedstawiciele Centertelu, firmy stworzonej przez Telekomunikację Polską SA (51% udziałów) oraz amerykańską firmę Ameritech i francuską France Telecom (po 24,5%), zapowiadali, że w ciągu trzech lat system telefonii komórkowej ma objąć swoim zasięgiem ponad połowę kraju. Wielkie miasta miały zostać połączone tzw. korytarzami, czyli przekaźnikami ustawionymi wzdłuż głównych szlaków komunikacyjnych. W czerwcu 1994 roku przedstawiciele Centertelu zapowiedzieli wprowadzenie na polski rynek mniejszych i tańszych telefonów komórkowych. Otworzyli również swój trzeci salon sprzedaży w Poznaniu, oferujący sekcję obsługi klienta, gdzie abonenci mogli wyjaśnić wszelkie problemy związane z rachunkami.

Przełom cyfrowy: Era GSM i SMS-ów
Prawdziwym przełomem okazał się rok 1996, kiedy wystartowała cyfrowa telefonia GSM. Reklamowano ją jako technologię oferującą doskonałą jakość dźwięku, pozbawioną szumów, które były zmorą analogowego Centertela. Analogowy Centertel próbował konkurować, reklamując się hasłami, że u nich nie trzeba wychodzić na balkon, ani wyglądać przez okno, żeby mieć zasięg. Prawdą jest jednak, że GSM to była zupełna nowa jakość dzwonienia, a co najważniejsze, pojawiła się możliwość wysyłania SMS-ów. Koszt jednego SMS-a w tamtych czasach wynosił około 3 złotych. Sytuację na rynku telekomunikacyjnym zmienił rok 1998 wraz z wprowadzeniem systemów pre-paid, które znacznie obniżyły barierę wejścia dla nowych użytkowników.
Historia telefonów komórkowych i jak drastycznie się zmieniły
Koszty i wyzwania: Jak wyglądało życie z pierwszą komórką?
W połowie lat 90. koszt zakupu telefonu komórkowego przekraczał równowartość czterech średnich miesięcznych pensji w Polsce. Przeciętne wynagrodzenie w 1992 roku wynosiło około 4 milionów (starych) złotych. Podłączenie aparatu do sieci wiązało się z wydatkiem 7 milionów 150 tysięcy złotych. Miesięczny abonament stanowił równowartość 25 dolarów, co przy kursie 13,8 tysiąca złotych za dolara w maju 1992 roku, dawało 345 tysięcy złotych. Minuta rozmowy kosztowała około 5 tysięcy złotych. Z przenośnego telefonu komórkowego można było dzwonić idąc ulicą, łowiąc ryby, tkwiąc w samochodzie uwięzionym w korku lub podróżując pociągiem. Można go było nosić w kieszeni lub torebce, albo zainstalować w samochodzie. W styczniu 1993 roku najtańszy aparat wraz z podłączeniem kosztował już około 21 milionów złotych, a pół roku później - 22,82 miliona złotych. Ceny usług wzrosły o 7%. Za minutę rozmowy przez telefon komórkowy płacono więc równowartość 34 centów plus 7% VAT. Za miesięczny abonament (wraz z VAT) trzeba było zapłacić 484 tysiące 710 złotych, a za podłączenie telefonu do sieci (opłata jednorazowa) - 9 milionów 737 tysięcy złotych. Po wprowadzeniu 22% VAT, telefony komórkowe zdrożały. Za najdroższy i najmniejszy dostępny telefon (wtedy najmniejszy mieścił się w kieszeni) trzeba było wraz z 22% VAT zapłacić 34 miliony 282 tysiące złotych.
Od 1 lutego 1994 roku, dzięki umowie Centertelu z Telekomunikacją Polską, abonenci telefonów komórkowych płacili tylko za połączenia, które sami rozpoczęli. Jednym z użytkowników telefonu komórkowego był prezes Goplany, Janusz Rutkowski, który swój telefon trzymał owinięty w mały ręcznik frotte, tłumacząc to niechęcią do dotyku chłodnej słuchawki. W Wielkopolskim Banku Kredytowym używano kilku telefonów komórkowych, głównie przez szefów banku, którzy dużo jeździli służbowo. Dyrektor Zbigniew Rosolski zdecydował o zakupie telefonów komórkowych dla Zakładów Cegielskiego, podkreślając, że nie wyobraża sobie pracy bez komórki. Tomasz Tywonek, rzecznik prasowy Centertela, uważał telefon komórkowy za genialne narzędzie do kontroli pracowników. W biurze informacyjnym Centertela można było poznać numery abonentów, jeśli tylko nie były zastrzeżone. Z czasem komórki zaczęły działać również w innych miastach Wielkopolski. W Leszczyńskiem, według wstępnych sondaży, nowym systemem miało być zainteresowanych około 500 osób, w tym kilkadziesiąt firm, instytucji i osób prywatnych, w tym rolnicy, którzy nie mieli szans na otrzymanie normalnego telefonu. Leszno zostało podłączone pod koniec 1994 roku, po montażu tzw. Kaliskiego przekaźnika, który zapełniał ostatnią białą plamę w telefonii bezprzewodowej w Wielkopolsce.
Ewolucja technologii i znaczenia: Od cegły do kieszonkowego komputera
Choć pierwszy patent na system telefonii radiowej powstał już w 1973 roku, to Motorola popełniła błąd, nie idąc w kierunku miniaturyzacji. Dopiero wiele lat później Nokia zdołała stworzyć fińską komórkę, którą można było nosić w kieszeni. W Polsce na przenośne telefony analogowe trzeba było poczekać jeszcze dwie dekady. W połowie lat 90. jednym ze szczęśliwców, którzy mieli wówczas możliwość korzystania z sieci komórkowej, był Romuald Gierszal, właściciel firmy Optiguard. Choć ceny były horrendalne, szybko okazało się, że komórka zarabia na siebie. Gierszal wspominał, że rachunek za dwa telefony wynosił początkowo 8000 złotych miesięcznie, podczas gdy dziś za 50 telefonów płaci się nie więcej niż 3000 złotych. Gdyby przyjąć tamte początkowe stawki, rachunki wynosiłyby dziś rzędu 400 000 złotych. Mimo wszystko, tak duży wydatek kalkulował się.
Redakcja Gazety Pomorskiej w połowie lat 90. wyposażona była w dwa telefony komórkowe - jeden dla prezesów, drugi dla dziennikarzy, najczęściej zajmowany przez dział sportowy. Bateria w słuchawce ważyła około 2 kilogramów, co pozwoliło wyrobić niezły biceps. Na meczach koszykówki dziennikarze musieli rozkładać sprzęt na stoliku obok sędziego, co utrudniało skupienie uwagi ze względu na ciekawość gapiów oglądających sprzęt z bliska.

W czasach, gdy telefonia komórkowa raczkowała, Marek Jeleniewski, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy, udał się do salonu w Chojnicach po telefon. Igor Bartosik, pracownik muzeum, często odwiedzał rodziców na Pomorzu, gdzie zasięg był ograniczony do jednego miejsca na wzgórzu, przy słupku z lampą, gdzie komórka była na stałe umocowana. Senator Jan Rulewski nie krył, że przenośne telefony robiły na nim wrażenie i trochę zazdrościł tym, którzy paradowali z takim luksusem. Swój pierwszy telefon Rulewski dostał z klucza parlamentarnego i był to już urządzenie cyfrowe, ponieważ na Centertela jeszcze się nie załapał. Bogusław Meszkes, właściciel bydgoskiego Grafpolu, pierwszą komórkę kupił jako wyposażenie samochodu w Niemczech jeszcze pod koniec lat 80. Był to dla niego przełom, ponieważ wcześniej, aby zadzwonić z Polski do Niemiec, trzeba było zamawiać rozmowę i czekać na połączenie nawet dwa dni. Dlatego nigdy nie zapomni wrażenia, gdy płynąc promem do Szwecji, będąc na pełnym morzu, mógł dzwonić gdziekolwiek.
Romuald Gierszal zauważył, że posiadanie komórki wymusiło natychmiastową gotowość do reakcji i udzielenia profesjonalnej odpowiedzi kontrahentowi. Wzrósł natychmiast poziom stresu. Posiadając jedynie telefon stacjonarny, miał prawo nie być pod telefonem, miał czas na przygotowanie się do rozmowy. Dziś tego czasu nie ma, ponieważ nieodebranie telefonu budzi podejrzenia. Jan Rulewski dodaje, że za sprawą komórki łatwiej złapać człowieka w pułapkę, wspominając próbę złożenia mu korupcyjnej propozycji, gdy był w biegu. W przypadku telefonu stacjonarnego rozmowa przebiega zwykle inaczej - człowiek jest bardziej skupiony na rozmowie. Komórka to nasze "trzecie ucho i drugie usta". Za dużo się przez nią gada i zbyt nieuważnie słucha. Łamie się też święte prawa niedzieli i soboty, a nawet prawo do snu. Jan Rulewski wspomina, że Zbigniew Romaszewski do końca bronił się przed telefonem komórkowym, traktując tę formę komunikacji z pogardą. Długo bronił się przed nią również Jan Maria Rokita. Były minister przyznaje, że posiada telefon, ale jego aktualny numer jest trudny do zdobycia. Używa go zamiast numeru stacjonarnego w domu, głównie do kontaktu z żoną, która często podróżuje. Raczej nie wynosi go z domu.
Kilka lat bronił się przed telefonem komórkowym prof. Tomasz Szlendak, socjolog z UMK. Jego żona miała telefon od 1999 roku, a on sam bronił się do 2005 roku, czując się coraz bardziej nieadekwatny wobec środowiska, w którym niektórzy mieli już po dwa telefony. Od początku zrażała go kontrolna funkcja telefonu, widział w nim "smycz", za którą każdy w dowolnej chwili może pociągnąć. Dopóki jednak telefon, sieć internetowa i aplikacje pocztowe nie zostały zintegrowane w jednym narzędziu, udawało mu się wyłgać.
Hubert Fiałkowski, współtwórca bydgoskiego Muzeum Komórek, uważa, że do "nieśmiertelnych" i ciągle kupowanych telefonów należy Nokia 6210, która trzyma swoją cenę. Profesor Szlendak zauważa, że praca zaczęła rozciągać się na całą dobę, a wielu z nas nosi dziś w telefonie dokumenty z pracy i w wolnej chwili nadrabia zaległości. Niektórzy pracodawcy wpisali w umowy o pracę zapis o możliwości lokalizowania pracownika przy pomocy GPS. Jednak do pewnego momentu byliśmy na dobrej drodze. Powstał rodzaj komórkowej etykiety - dobrze wychowani ludzie wiedzieli, że nie wypada rozmawiać w tramwaju i kłaść komórki na stole w restauracji.
Kiedy dorastały osoby wychowane już w tym środowisku technologicznym i nie pamiętające życia bez komórek, pojawiły się nowe zachowania. Tomasz Szlendak wspomina scenę, w której młoda dziewczyna, siedząc w przedziale kolejowym, zrywa z chłopakiem przez telefon, nie stroniąc przy tym od inwektyw. A przecież jeszcze nie tak dawno uznawano za oczywiste, że jedyną właściwą formą załatwienia sprawy takiego kalibru był kontakt osobisty. Młodym nie trzeba tego wyjaśniać: dla dzieci kontakt z komórkami sprzed lat jest egzotyką. Nie mogą uwierzyć, że ludzie rozmawiali kiedyś przez tak archaiczne urządzenia i że w telefonie wystarczała im prosta gra „Snake”.
Era smartfonów i uzależnienie od technologii
Jan Rulewski przekonał się o tym, że życie bez komórki jest niemożliwe, dopiero prowadząc jednoosobową działalność gospodarczą. Podkreśla, że nie można już pozostawać w kontakcie z klientami bez telefonu komórkowego. Profesor Szlendak jest pewien, że dla nowych pokoleń to środowisko komunikacyjne jest czymś zwyczajnym. Ludzie, którzy wyrastali bez telefonu przyrośniętego do ręki, zapewne jeszcze daliby sobie radę w bezkomórkowym świecie. Ale dla młodych to nie jest narzędzie do pracy, to narzędzie życia. Flirt bez telefonu komórkowego? Dziś już niemożliwe. Istnienie telefonu zadecydowało o powstaniu wielu zachowań czy wzorów kulturowych. Telefon ma dziś dla ludzi ważniejsze znaczenie niż krzesło czy bieżąca woda, bo skupia życie społeczne i jest narzędziem poznawczym do wszystkiego. Dlatego trudno powiedzieć o młodych, że są uzależnieni od telefonu, bo to jakby powiedzieć, że są uzależnieni od wody.
Coraz częściej jednak uzależnienia przybierają niepokojącą formę. Alarmujące dane pojawiły się już w badaniu przeprowadzonym w 2011 roku. Już wówczas perspektywa spędzenia dnia bez telefonu była niewyobrażalna dla co trzeciej osoby w wieku 11-19 lat. Co trzeci nastolatek "na pewno wróciłby do domu", gdyby zapomniał komórki. Zaledwie 30% badanych było w stanie spędzić dzień bez telefonu. Nic dziwnego, że fonoholicy zagościli na dobre w gabinetach specjalistów od uzależnień behawioralnych. Profesor Szlendak podkreśla, że wiele dzieł ważnych dla ludzkości powstawało w ciszy, samotności, izolacji. Dziś cisza i samotność wymaga szczególnych zabiegów. Nie ma wątpliwości, że konsekwencją rewolucji smartfonowej będzie zahamowanie postępu. Jan Rulewski wzdycha, że to trudny związek, ale jesteśmy na siebie skazani, dlatego jego komórki nigdy nie wyłącza. Czasem wycisza ją, gdy wraca zmęczony i chce się wyspać, ale wówczas zwykle i tak daje ją komuś pod opiekę.

Centertel dzisiaj i jego dziedzictwo
Pierwsza polska sieć komórkowa, analogowy Centertel, zniknęła z rynku w marcu 2010 roku, tuż przed swoimi osiemnastymi urodzinami. "Sprawna łączność i przepływ informacji to warunek powodzenia Twojej firmy" - krzyczał reklamowy slogan Centertela. Mimo wyłączenia sieci NMT, dziedzictwo Centertela jest nadal widoczne. W grudniu 1991 roku Polska Telefonia Komórkowa Centertel Sp. z o.o. powstała jako pierwszy w Polsce operator telefonii komórkowej operujący w systemie NMT450i. Udziałowcami byli TP SA (51%), Ameritech (24,5%) i France Télécom (24,5%). Sieć Centertel została uruchomiona 18 czerwca 1992 roku. Pracująca w cyfrowym systemie GSM 1800 sieć Idea Centertel została uruchomiona 1 marca 1998 roku. Dwa lata później, 1 marca 2000 roku, po uzyskaniu koncesji GSM 900, stała się siecią dwuzakresową GSM 900/1800, działającą pod nazwą handlową Idea. W grudniu 2000 roku PTK Centertel uzyskała koncesję na budowę sieci telefonii komórkowej trzeciej generacji UMTS. We wrześniu 2005 roku nastąpiła zmiana nazwy handlowej operatora (rebranding), w wyniku którego w miejsce marki Idea została wprowadzona marka Orange. 31 grudnia 2013 roku nastąpiło przeniesienie całego majątku PTK Centertel sp. z o.o. oraz Orange Polska sp. z o.o. na spółkę Telekomunikacja Polska S.A. (łączenie przez przejęcie).
Od grudnia 1991 roku do 1 stycznia 1993 roku prezesem był Andrew C. Bardzo szybko osiągnięto pokrycie 65% powierzchni Polski, w tym wszystkich dużych miast i głównych dróg. W maju 1995 roku liczba abonentów przekroczyła 50 tysięcy. Od 1 stycznia 2001 roku operator sieci zaprzestał przyjmowania nowych klientów. W marcu 2010 roku zapowiedziano całkowite wyłączenie tej sieci. Nowy termin całkowitego zaprzestania świadczenia usług w tej sieci, która liczyła jeszcze kilkuset abonentów, to połowa 2012 roku. TP podłączyła 250 000 swoich klientów na wsiach i odległych terenach poprzez urządzenia radiodostępowe korzystające z sieci Centertela. Centertel NMT miał według stanu na styczeń 2010 około tysiąca abonentów, którzy opierali się marketingowym pokusom przejścia na niższe taryfy w Orange.
Pierwszy cennik usług PTK Centertel zawierał ceny wyrażone w dolarach amerykańskich, a należność do zapłaty była przeliczana na złote polskie po oficjalnym kursie NBP (przy każdym rachunku innym). Opłacie podlegało także odbieranie rozmów. Początkowo prefiksem do sieci był 90. Pod marką Idea dostępne były usługi bezabonamentowe prepaid (POP - później Idea POP, Jedna Idea na Kartę i Idea Dla Każdego) oraz oferty abonamentowe dla osób prywatnych (Idea Optima, potem Jedna Idea) i klientów biznesowych (Idea Meritum, następnie Nowa Idea dla Firm). Idea Mix była połączeniem oferty na kartę i na abonament. Początkowo działała wyłącznie w paśmie GSM-1800, a od 1 marca 2000 roku, jako sieć dwuzakresowa GSM-900/1800. Historia Centertela to opowieść o transformacji technologicznej i społecznej, od pierwszych, topornych "cegieł" po zaawansowane smartfony, które stały się nieodłączną częścią naszego życia.
Tagi: #centertel #telefon #cegla