Wprowadzenie
Ludwig van Beethoven, postać monumentalna na kartach historii muzyki, zrewolucjonizował niemal każdy gatunek, z którym się zetknął. Jego twórczość stanowi pomost między epoką klasycyzmu a narodzinami romantyzmu, a jego bezkompromisowe dążenie do artystycznej prawdy odcisnęło niezatarte piętno na przyszłych pokoleniach kompozytorów. Wśród jego arcydzieł, Dziewiąta Symfonia d-moll op. 125, zwana Choralną, zajmuje miejsce szczególne. To dzieło, które przekroczyło granice tradycyjnej formy symfonicznej, wprowadzając element wokalny i niosąc uniwersalne przesłanie braterstwa. Analiza jego budowy, a zwłaszcza miejsca, jakie zajmuje w niej technika fugowana, pozwala zrozumieć geniusz kompozytora i złożoność jego wizji artystycznej. Aby w pełni pojąć znaczenie fugi w kontekście twórczości Beethovena, niezbędne jest spojrzenie na jej historyczne korzenie, które sięgają głęboko w dzieła mistrzów polifonii, takich jak Johann Sebastian Bach.

Fuga: Korzenie i Ewolucja Formy
Fuga, jako forma muzyczna, stanowi szczytowe osiągnięcie techniki kontrapunktycznej. Jej droga do dominacji, a następnie do transformacji, jest fascynującą opowieścią o rozwoju europejskiej myśli kompozytorskiej. Przez wieki, fuga utrwalała się w świadomości kompozytorów Europy jako najwyższy stopień nauki kontrapunktu. Jej miejsce w dydaktyce kompozytorskiej jest niepodważalne po dziś dzień, stanowiąc fundament, na którym budowano późniejsze struktury muzyczne.
Johann Sebastian Bach, którego geniusz polifoniczny jest powszechnie uznawany, uczynił z fugi narzędzie wyrazu o niezwykłej głębi i złożoności. W ostatnich pięciu latach życia intensywnie pracował nad czymś, co stało się ukoronowaniem jego polifonicznego dzieła - „Sztuką Fugi” (Die Kunst der Fuge). Dzieło to jest genialną summą techniki polifonicznej, w której środki wykonawcze (konkretne instrumenty) są sprawą drugorzędną. Jest to najpełniejsza i najcenniejsza synteza europejskiej myśli polifonicznej od XV wieku, otwierająca rozległe perspektywy dalszego rozwoju. Już w czasie komponowania „Musikalisches Opfer” powziął Bach zamiar takiego syntetycznego dzieła. Pracował nad nim do ostatnich dni życia; oślepły dyktował nuty. Dzieło jako cykl spełnia równocześnie dwa założenia: rozległej, wieloczęściowej kompozycji, utworu artystycznego, arcydzieła muzyki czystej oraz „traktatu” kompozytorskiego o sztuce fugi. Żywą muzyką wykłada zasady polifonicznego systemu komponowania w sposób systematyczny, pełny i doskonały. Arcydzieło to zawiera w sobie potencjalnie „traktat” teoretyczny, wykład myśli muzycznej. Dialektyka Bachowska szczególnie tu fascynuje: dzieło bowiem wzrasta, potęguje się, zgęszcza, rozprzestrzenia, dzieli, różnicuje, następnie redukuje do ascetycznych dwugłosów, aby wrócić znowu do postaci rozwiniętej.
Architektonicznie „Sztuka fugi” to cykl wariacji, będący zjawiskiem wyjątkowym w całej historii muzyki. Są to dziewiętnastoogniwowe wariacje utrzymane w ścisłej technice fugi i kanonu. Po raz pierwszy w historii muzyki instrumentalnej, na długo przed dziełami cyklicznymi Beethovena, wieloczęściowy cykl staje się całością integralną, opartą na dokładnym, czasowo‐przestrzennym rozplanowaniu całości, a nie tylko prostym szeregowaniu (zasada suitowa), jak to dotychczas bywało. Wspomniane dziewiętnaście części Bach nazywa „kontrapunktami” - contrapunctus (określenie to mówi, że chodzi tu nie tylko o sztukę fugi jako formy, ale o całość nauki kontrapunktu) - 15 fug, 4 kanony. Bach nie przeznaczył tego dzieła na żaden konkretny instrument ani zespół instrumentalny. Faktura zdaje się wskazywać w pierwszym rzędzie na instrument klawiszowy: klawesyn (także preferowany przez Bacha klawesyn z klawiaturą pedałową) lub organy. Równocześnie jednak jest to faktura nadająca się znakomicie do realizacji przez różnego rodzaju zespoły kameralne (także orkiestrowe), zarówno homogeniczne brzmieniowo (kwartet smyczkowy), jak i heterogeniczne (smyczki, dęte drewniane). Początek takim zespołowym interpretacjom dał w roku 1924 dyrygent i muzykolog Wolfgang Graeser, wykonując „Kunst der Fuge” na koncercie we własnej instrumentacji na orkiestrę kameralną; było to właściwie odkrycie dla praktyki koncertowej tego dzieła, które dotychczas uchodziło bardziej za „traktat” teoretyczny niż za arcydzieło muzyki czystej.
Temat pojawia się w postaci prostej i w zwierciadlanym, symetrycznym odwróceniu, a w dalszych ogniwach podlega także daleko idącym modyfikacjom i zmianom wariacyjnym (zmiany rytmiczne i interwałowe, wypełnianie innymi dźwiękami). Całość cyklu rozwija się według zasady stopniowania komplikacji techniki polifonicznej. Siedem pierwszych fug to zasadniczo fugi jednotematowe, w fakturze czterogłosowej; następne to fugi podwójne i potrójne, VIII jest trzygłosowa, IX, X, XI - czterogłosowe. Najpierw mamy cztery fugi proste, jednotematowe; dwie pierwsze - z tematem w postaci zasadniczej, dwie następne oparte na temacie odwróconym, z wyostrzeniem rytmu (rytm punktowany w kontrapunktach). Dalej idą trzy tzw. Gegen‐Fugen (przeciw‐fugi), gdzie temat już w postaci lekko zmienionej, wypełniony dźwiękami, wywołuje odpowiedź od razu w postaci symetrycznie odwróconej, z diminucjami i augmentacjami. Wchodzimy w sferę fug najbardziej złożonych, kunsztownych, wyrafinowanych - nie tylko w tym dziele i nie tylko w całej twórczości Bacha, ale i w całej historii. Analityczny opis zająłby tu wiele miejsca. Pierwsza z tej grupy (VIII) jest fugą potrójną (trzytematową); dwie następne (IX i X) to fugi podwójne, również z podwójnymi kontrapunktami; fuga czwarta (XI) jest poczwórna (czterotematowa). „Sztuka fugi”, w całej swojej złożoności, polega tu na genialnej ekonomii inwencji twórczej; praca myśli pozostaje w idealnej harmonii z natchnieniem. Wszystkie tematy, wywodzące się z tej samej substancji melodycznej, nabierają nowych jakości - energii, dynamiki, rozpędu (np. dzielenie napięciowymi pauzami, inicjalny skok oktawowy, a potem wartki strumień dźwięków). W fudze IX temat zasadniczy pojawia się już po ekspozycji, w pełnym rozwinięciu formy, jako cantus firmus o długich wartościach rytmicznych. Forma wydłuża się maksymalnie w długich ciągach progresji. Słuchając tych środkowych fug, śledząc ich przebieg, odnosimy wrażenie, iż myśl kompozytorska, genialnie kierując inwencją, w każdym momencie utworu obejmuje jakby całość cyklu, zarówno jego ogniwa poprzednie, jak i te, które dopiero nastąpią. Najbardziej w całym cyklu konstrukcyjnie złożona, najbardziej gęsta i równocześnie najszerzej rozwinięta, najbardziej nasycona problematyką kompozycji polifonicznej - jest fuga XI; stanowi ona jakby syntezę całego dzieła. Po niej następują owe cztery niezwykłej piękności dwugłosowe kanony (fugi kanoniczne). Następnie mamy konstrukcje dźwiękowe lżejsze, prostsze: fugi „zwierciadlane” (Spiegelfugen) - pierwsza trzygłosowa; druga o podobnym żywym ruchu i rysunku, czterogłosowa, trzecia w swym spokojnym ruchu nawiązująca do wariacyjnego ricercaru. Fugi te zanotowane są w dwu postaciach: postać druga, zapisana ściśle pod pierwszą, jest jej dokładnym zwierciadlanym odbiciem; zasada inwersji obejmuje tu już nie tylko wybraną postać melodyczną (temat), ale cały utwór. W ten sposób dochodzimy do finału o architekturze monumentalnej, a równocześnie o konstrukcji przejrzystej, chciałoby się powiedzieć: klasycznej. Jest to fuga trzytematowa i czteroczęściowa, w przebiegu i charakterze przypominająca fugi cis‐moll z I tomu „Wohltemperiertes Klavier” i Es‐dur z III „Klavierübung”, ewokująca ideę rozległych XVII‐wiecznych ricercarów organowych. Każda z części rozpoczyna się fugową ekspozycją kolejnego tematu: temat I - jako modyfikacja tematu naczelnego dzieła; temat II - równy ruch ósemek; temat III - B‐A‐C‐H; tematy splatają się w kolejnych częściach: pierwszy z drugim, drugi i pierwszy z trzecim. W części ostatniej fugi - już przez Bacha nie skończonej - powracający temat naczelny w czystej postaci miał skupić wszystkie tematy w jedną potężną finalną konstrukcję, koronującą całe dzieło. Próbowano rekonstruować ów projektowany finał i grać ostatnią fugę z takim pełnym zakończeniem.
Jednak po roku 1750 odwrócono się zrazu od fugi jako formy zbyt złożonej i „spekulatywnej”, a jeśli ją uprawiano, to w postaci bardzo uproszczonej. U wielkich mistrzów klasycyzmu wchodzi ona nierzadko w skład form cyklicznych, na przykład sonat. Haydn i Mozart studiują Bacha i cenią fugę; Mozart w ostatnich latach życia szczególnie zwraca się do niej, pogłębia i rozwija (Symfonia C‐dur, kwartety, kwintety, Requiem). Niemniej jest to zawsze tradycyjna, bachowska formuła, wpleciona w nową koncepcję formy cyklicznej. Przy zachowaniu wszystkich „barokowych” komponentów (temat, relacja kwintowa, kontrapunkty, łączniki, epizody) fuga jest tworzona z klasyczną przejrzystością. Można by powiedzieć, że po śmierci Bacha, przez lat blisko siedemdziesiąt kompozytorzy nie tyle komponują nowe fugi, ile posługują się jej formalnym wzorem.

Beethoven a Fuga: Od Studiów do Wielkiej Fugi
Miejsce fugi w twórczości Beethovena jest równie złożone, co sama forma. Podobnie jak jego wielcy poprzednicy Haydn i Mozart, Beethoven przyswaja sobie Bachowski wzorzec fugi; studiuje muzykę Bacha, do gruntu poznaje zasady systemu Bachowskiej polifonii. W utworach swoich z pierwszego i drugiego okresu twórczości Beethoven często stosuje fugato (w szczególności w kwartetach smyczkowych, w III, V, VII Symfonii). Można by powiedzieć, że Beethovena interesuje fuga nie tyle jako forma (w sensie bachowskim), ile jako dynamiczne (energetyczne) ognisko, motor przestrzenno‐czasowego rozwoju i rozprzestrzeniania formy; technika fugato polega właśnie na wykorzystaniu tej energetycznej „głowicy” fugi, w prostych strumieniach imitacyjnego ruchu dźwięków, z pominięciem kontrapunktycznych kunsztowności.
W ostatnich latach życia Beethoven szczególnie nasyca swoją muzykę polifonią. Opierając się na ideach Bacha, wypracowuje nową koncepcję formy polifonicznej (w ostatnich sonatach fortepianowych i kwartetach) na wzór fugi, daje swoistą syntezę trzech fundamentalnych zasad kształtowania formy: wariacyjnej, fugowej („głowica” fugi - fugato) i przetworzeniowej. Beethoven jest w pełni świadomy wielkości idei fugi i potęgi jej oddziaływania; w ostatnim okresie twórczości wprost się z nią zmaga. Aby poddać ją swojej koncepcji formy, musi ją całkowicie przyswoić, zaadaptować i przezwyciężyć.
Możemy wyróżnić kilka typów fug w jego późnej twórczości:
- Typ tradycyjny: Najprostszy, nawiązujący do fug Bachowskich o charakterze kontemplacyjnym, spokojnym i płynnym ruchu (np. w Sonacie As‐dur op. 110, Kwartetach smyczkowych).
- Typ energetyczny: Wybitnie energetyczny, z tematem jako wartkim strumieniem dźwięków, o dużej dynamice rozwoju, wydłużonych przetworzeniowych ciągach (np. fuga finałowa z Sonaty B‐dur op. 106, „Hammerklavier”).
- Typ radykalny: Całkowicie nowy, czego przykładem jest jednoczęściowy kwartet nazwany przez Beethovena „Wielką fugą” (Grosse Fuge) B‐dur op. 133. Ta fuga, skomponowana w roku 1825, pomyślana była najpierw jako finał wieloczęściowego Kwartetu B‐dur op. 130; w trakcie komponowania część ta rozrosła się na tyle, że Beethoven ją „usamodzielnił” jako odrębny dwudziestoparominutowy kwartet; do Kwartetu B‐dur op. 130 dopisał zaś finał inny. „Wielką Fugę” opatrzył kompozytor adnotacją: Grande Fugue tantôt libre, tantôt recherchée, co poniekąd usprawiedliwia jej nazwę, bowiem słuchając tego niezwykłego i wspaniałego utworu, analizując go, zadajemy sobie pytanie: czy jest to istotnie fuga, tj. co ona ma jeszcze wspólnego z tą ideą, którą Bach doprowadził do pełni w swoim dziele ostatnim? Można oczywiście i tak mniemać, lecz byłoby to ujęcie powierzchowne. Beethoven w swoim szacunku dla fugi daleki na pewno był od zamiaru zniszczenia Bachowskiej idei. Chciał natomiast przezwyciężyć formy, sposoby jej dotychczasowych realizacji i poprzez ten akt „zniszczenia” stworzyć nową formę fugi. Przedsięwzięcie to było do tego stopnia nowatorskie, że jeszcze u schyłku stulecia kompozytor tak wybitny, jak Hugo Wolf, przyznawał wprost, że nie rozumie „Wielkiej fugi”. „Wielka fuga” zakorzeniona jest w Bachowskim wzorcu fugi potrójnej (trzytematowej) z epizodami i łącznikami. A cały jej materiał tematyczny to zaledwie trzy lapidarne motywy, impulsy energii. Rozwija się fazowo, wykorzystując wariacyjność, technikę przetworzeniową i nieustanną permutację motywów. Napisana jest na kwartet smyczkowy, ale Beethoven podejmuje tu i rozwija na swój sposób Bachowską ideę polifonii transcendentnej, tj. nad‐ i wszechinstrumentalnej: kształt, przebieg, dynamika tej muzyki odrywają się już od konkretnego aparatu wykonawczego; kwartet smyczkowy to tylko jedna z możliwości. Cóż pozostaje ze złożoności i kunsztowności owych cudownych konstrukcji‐organizmów z Bachowskiej „Sztuki fugi”? Jest to istotnie radykalna redukcja, godząca przy tym w tak znamienną dla Bacha równowagę i symetrię formy. Nie ma tu wyrafinowanych kontrapunktów, kunsztownie konstruowanych odwróceń i przekształceń melodycznych postaci. Pozostaje zarys, ślad fugowej ekspozycji wchodzącej od razu w nieustanny ruch przekształceń. Wszystko ulega kondensacji, całość pulsuje między Allegro (Presto) a Adagio, a rządzi tu zasada nieustannego stretto, przyśpieszonego zazębiania. W dziedzinie fugi więc Bach i Beethoven to antypody koncepcji formy: u Bacha organiczna konstrukcja dominuje nad ruchem, u Beethovena - ruch przetworzeniowy dominuje nad wszelką konstrukcją (choć obie konstrukcje są równie, ale inaczej, ścisłe). A przecież łączą tych geniuszy dwa przynajmniej niezwykle istotne momenty: w płaszczyźnie rozwoju formy - myślenie ściśle substancjalne, w aspekcie wypełniania kompozycji - postawa skrajnie maksymalistyczna.
Fuga wyjaśniona przez Bacha
Dziewiąta Symfonia: Struktura i Innowacje
Ludwig van Beethoven, urodzony w 1770 roku w Bonn, kształtował swoje artystyczne wizje w burzliwych czasach, które naznaczyły jego życie i twórczość. Od najmłodszych lat przejawiał niezwykły talent muzyczny, a jego edukacja, choć naznaczona surowością ojca, szybko doprowadziła go do rozwoju pod okiem cenionych mistrzów. Przybycie do Wiednia w 1787 roku i pierwsze spotkanie z Mozartem zapowiadały wielką karierę, która jednak została przerwana przez osobiste tragedie. Po śmierci matki i z powodu alkoholizmu ojca, Beethoven przejął obowiązki głowy rodziny, jednocześnie zgłębiając filozoficzne idee Eulogiusa Schneidera, które znalazły odzwierciedlenie w jego późniejszych poglądach politycznych i artystycznych, bliskich ideom rewolucji francuskiej. W 1792 roku na stałe osiedlił się w Wiedniu, gdzie pobierał lekcje kompozycji u Józefa Haydna i Antonia Salieriego.
Beethoven szybko zyskał rozgłos jako znakomity pianista i kompozytor. W odróżnieniu od Haydna czy Mozarta, nie został zatrudniony na żadnym oficjalnym stanowisku, stając się pierwszym kompozytorem, który uprawiał wolny zawód. Środki do życia pozyskiwał dzięki wsparciu przychylnych mu mecenasów. Mimo rozwoju kariery, los postawił przed nim kolejne wyzwanie - postępującą głuchotę. W 1802 roku w Heiligenstadt, świadomy nieuleczalności swojego stanu, przeżył załamanie, co znalazło wyraz w jego „Testamencie heiligenstadzkim”. Jednak zamiast poddać się rozpaczy, postanowił przeciwstawić się swojemu losowi, co stało się kolejnym znaczącym momentem, oddziałującym na całą jego twórczość.
Apogeum kariery Beethoven przeżywał około 1815 roku, występując po raz ostatni jako pianista. Choć nigdy się nie ożenił, pragnął założyć rodzinę. Po śmierci brata przejął opiekę nad bratankiem Karlem, co wiązało się z burzliwym procesem z jego matką. W tym czasie jego głuchota postępowała, a około 1818 roku stał się całkowicie niesłyszący. Mimo to, nie zaprzestał komponowania. W 1819 roku zaczął korzystać z zeszytów konwersacyjnych, za pomocą których porozumiewał się z otoczeniem. W tym okresie powstały jego największe i najznamienitsze dzieła, wprowadzające muzykę w epokę romantyzmu. Do ostatnich utworów należą m.in. Sonata fortepianowa c-moll op. 111, IX Symfonia d-moll: op. 125 z tekstem „Ody do radości” Friedricha Schillera, Kwartet smyczkowy B-dur „Wielka Fuga” op. 133, Kwartet smyczkowy F-dur op. 135. Po długiej chorobie kompozytor zmarł w 1827 roku, a jego pogrzeb zgromadził około 20 000 osób.

Dziewiąta Symfonia d-moll op. 125, ostatnia ukończona symfonia Beethovena, jest jednym z najsłynniejszych i najwybitniejszych dzieł muzyki poważnej. Była to pierwsza w historii symfonia wokalno-instrumentalna, czyli symfonia z udziałem głosu ludzkiego. Premiera dzieła odbyła się 7 maja 1824 roku w Theater am Kärntnertor w Wiedniu i spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności. Beethoven, który z powodu całkowitej głuchoty nie był już w stanie dyrygować swoim dziełem, stał podczas koncertu za plecami dyrygenta, tyłem do publiczności, nie mogąc zatem zauważyć burzliwych owacji po zakończeniu utworu. Mimo sukcesu pierwszego, wiedeńskiego wykonania, ówczesny świat muzyczny krytycznie odniósł się do dzieła. Carl Zelter, kompozytor i przyjaciel Goethego, wyraził się: „[Beethoven] to geniusz, który obwiesza błyskotkami prosię”, Felix Mendelssohn-Bartholdy z kolei stwierdził, że „jest to muzyka napisana na Wielki Wtorek przez pijanego”. Louis Spohr uznał chóralny finał za monstrualny i pozbawiony smaku, co przypisał postępującej głuchocie Beethovena. Bardzo krytycznie były też przyjmowane premiery w kolejnych krajach. Po londyńskiej prapremierze w kwietniu 1825 roku w prasie angielskiej można było przeczytać, że „IX symfonia jest za długa i brak jej zrozumiałego planu”. Dopiero nowe, nadchodzące pokolenie muzyków doceniło wartość i przełomową rolę ostatniego dzieła Beethovena. Wszelkie spory umilkły od połowy XIX w., gdy dzieło zostało z pietyzmem poprowadzone przez Richarda Wagnera w 1842 roku w Dreźnie. Hector Berlioz stwierdził, że IX symfonia dała początek nowoczesnej muzyce. Nowych aranżacji dzieła na fortepian dokonali Ferenc Liszt i Richard Wagner. Pod wpływem monumentalnego brzmienia symfonii pozostawali m.in. Anton Bruckner i Gustav Mahler.
Struktura Dziewiątej Symfonii jest tradycyjna pod względem liczby części (cztery), ale zawiera wiele innowacji:
- Allegro ma non troppo, un poco maestoso: Część pierwsza, utrzymana w nastroju zadumy i heroicznego zmagania. Rozpoczyna się od tajemniczych, otwartych kwint, które stopniowo ewoluują w potężne tematy. Beethoven z wczesnego poranka pracował nad tymi motywami, szukając idealnej formy.
- Molto vivace: Druga część jest scherzem, ale nietypowo umieszczonym na drugim miejscu (zamiast trzeciego). Charakteryzuje się niezwykłą energią i rytmiczną żywiołowością. W tej części można odnaleźć elementy fugowane, gdzie tematy są rozwijane w sposób imitacyjny, choć nie jest to pełna fuga w sensie barokowym. Intensywność i instrumentarium swoich czasów zostały tu w pełni wykorzystane.
- Adagio molto e cantabile: Trzecia część to liryczny, wolny fragment, pełen melodyjnego piękna i głębokiej refleksji. Jest to muzyka utrzymana w nastroju zadumy, gdzie Beethoven przeciwstawia sobie różne nastroje i faktury, tworząc bogaty pejzaż dźwiękowy.
- Presto - Allegro assai (z chórem i solistami): Finałowa część jest rewolucyjna. Rozpoczyna się od dramatycznego fragmentu, który przypomina chaos i niepokój, niejako podsumowując wcześniejsze zmagania. Następnie pojawia się motyw z „Ody do radości”, który jest krótko prezentowany w różnych instrumentacjach, aż do momentu, gdy Beethoven wprowadza głosy wokalne. Jest to punkt kulminacyjny, gdzie symfonia przekształca się w formę wokalno-instrumentalną. Słowa „Ody do radości” Friedricha Schillera, które Beethoven wykorzystał, niosą uniwersalne przesłanie o braterstwie, równości i radości, które zabiło mocno dla wszystkich. Dzieło to, dzięki geniuszowi Beethovena, stało się punktem zwrotnym w historii muzyki. Premiera dzieła odbyła się w 1824 r., a jego przyjęcie spotykała się w chwili premiery z mieszanymi uczuciami, choć później zostało docenione jako arcydzieło.

Finał Dziewiątej Symfonii: Fuga na Nowo Odkryta
Finałowa część Dziewiątej Symfonii jest momentem, gdzie technika fugowana odgrywa kluczową rolę, choć w sposób odmienny od tradycyjnych fug Bacha. Po burzliwym początku, gdzie Beethoven przedstawia fragmenty z poprzednich części i wprowadza nowy, motywiczny materiał, następuje pojawienie się słynnego tematu „Ody do radości”. Ten prosty, melodyjny motyw staje się podstawą dalszego rozwoju, a jego wariacje i przetworzenia przypominają techniki fugi i kanonu.
Kiedy Beethoven wprowadza głosy wokalne, tekst Ody do radości rozpoczyna się od słów: „O radości, iskro bogów, kwiecie elizejski…”. Soliści i chór występują dopiero w części ostatniej, wprowadzając przełomowe połączenie formy symfonicznej z kantatą. W tej części symfonii można odnaleźć elementy fugowane, gdzie różne linie melodyczne zazębiają się, tworząc złożoną fakturę polifoniczną. Na przykład, fragmenty z użyciem słów „Freude, schöner Götterfunken” (Radości, piękna iskro bogów) rozwijają się w sposób imitacyjny, choć nie jest to ścisła fuga w stylu Bacha. Beethoven wykorzystuje tu „głowę” fugi - fugato - jako motor napędowy, tworząc efekt ciągłego ruchu i rozwoju.
Ważnym momentem jest wprowadzenie tzw. tematu „Ottone” (lub tematu radości w jego bardziej rozbudowanej formie), który jest następnie rozwijany polifonicznie. Beethoven, podobnie jak w „Wielkiej Fudze”, eksperymentuje z formą, łącząc ją z wariacyjnością i przetworzeniową techniką. Pomimo braku tradycyjnej, wielogłosowej fugi w klasycznym rozumieniu, finał IX Symfonii jest świadectwem jego mistrzowskiego opanowania zasad polifonii i umiejętności ich twórczego przekształcania. Jego serce mocno zabiło dla wszystkich, a muzyka ta, w każdym znaczeniu tego słowa, była niemożliwa do zignorowania. Kompozytor stosuje tu techniki, które prowadzą do gęstości brzmieniowej i intensywności wyrazu, charakterystycznych dla formy fugi, ale jednocześnie nadają jej nowy, bardziej ekspresyjny charakter.
Instrumentarium tej części jest bogatsze niż w poprzednich. Do standardowej orkiestry symfonicznej (flety, oboje, klarnety, fagoty, trąbki, 3 puzony, 4 rogi, kotły, kwintet smyczkowy) dochodzą w czwartej części: flet piccolo, kontrafagot, trójkąt, talerze perkusyjne oraz bęben. Ten rozbudowany skład podkreśla monumentalny charakter finału.
Podejście Beethovena do fortepianu, choć niebezpośrednio związane z IX Symfonią, pokazuje jego innowacyjność. Jego sonaty fortepianowe, takie jak „Patetyczna” czy op. 111, wykazują progresję od formy, która jest wpleciona w nowe koncepcje, do całkowitego przekształcenia. Podobnie w fugach, Beethoven nie tyle odtwarzał wzorce, ile tworzył nowe, często radykalne. „Wielka Fuga” jest tego najlepszym przykładem. Sama IX Symfonia, ze swoim monumentalnym finałem, stanowi jakby syntezę jego twórczych poszukiwań, łącząc w sobie siłę dramatyczną, głębię emocjonalną i innowacyjne podejście do formy. Dzieło to, choć nie dostał od nich nic w sensie bezpośredniego uznania ze strony niektórych krytyków w chwili premiery, stało się kamieniem milowym, który wywarł ogromny wpływ na dalszy rozwój muzyki. Jego serce mocno zabiło dla wszystkich, niosąc przesłanie jedności i radości, które wykracza poza granice czasu i kultury.

Podsumowanie i Dalsze Perspektywy
Dziewiąta Symfonia Beethovena jest dziełem o niezwykłej intensywności i innowacyjności, które przekroczyło granice muzyki instrumentalnej, wprowadzając głos ludzki i uniwersalne przesłanie. Analiza jej budowy, a zwłaszcza elementów fugowanych w finale, ukazuje, jak Beethoven, czerpiąc z bogatego dziedzictwa polifonii, tworzył własne, niepowtarzalne rozwiązania. Jego podejście do fugi, od studiów nad Bacha po radykalne wizje „Wielkiej Fugi” i wykorzystanie technik fugowanych w symfoniach, świadczy o jego nieustannym dążeniu do przekraczania konwencjonalnych form. Finał IX Symfonii, z jego chóralną kulminacją i rozwijającym się tematem „Ody do radości”, jest przykładem tego, jak Beethoven potrafił nadać starej technice nową żywotność, czyniąc ją narzędziem do wyrażania najgłębszych ludzkich uczuć i idei. Muzyka ta, dzięki geniuszowi Beethovena, pozostaje wciąż żywa i inspirująca, w każdym znaczeniu tego słowa, będąc niemożliwą do zignorowania.
Tagi: #9 #symfonia #beethovena #budowa #fuga